Charlie St. Cloud
Sierpień 14, 2011, autor: Adrian Wojdat
Opublikowano w kategorii KINO ZAGRANICZNE, RECENZJE, Temat tygodnia
Zac Efron, idol nastolatek na całym świecie, jest obecnie jednym z najbardziej obiecujących młodych aktorów w Hollywood. Sławę i popularność zawdzięcza disney’ owskiej serii „High School Musical”. Pomimo, iż wielu przypięło mu łatkę „gogusia”, laleczki Disney’ a, Zac – można rzec – dopiero się rozkręca. W ubiegłym roku wystąpił w komedii „17 Again” u boku Matthew Perry’ ego. Tu udowodnił, iż prócz ładnego głosu, ślicznej buzi i drygu do tańca, posiada także talent aktorski. Udowodnił, iż stać go na więcej. W najnowszym swoim filmie, melodramacie z elementami fantasy, spisał się rewelacyjnie. „Charlie St. Cloud” to dla niego przepustka do prawdziwego Hollywood…
Jest to opowieść o licealiście z małego nadmorskiego miasteczka, który pod wpływem rodzinnej tragedii, porzuca swoje dotychczasowe życie i plany na świetlaną przyszłość, by móc być blisko swego zmarłego brata. Charlie St. Cloud miał wszystko. Kochającą rodzinę, powodzenie u dziewczyn, umiejętności żeglarskie, dzięki którym zdobył stypendium umożliwiające realizację własnych marzeń. Przeszkodą stał się pijany kierowca. Charlie cudem ocalał w wypadku, w którym jego młodszy brat, Sam, zmarł na miejscu. Od tego czasu spotyka się z nim każdego dnia o zachodzie słońca. Obietnica, jaką złożył, więzi go teraz między dwoma światami, z żadnym z nich nie mogąc się w pełni utożsamić…
„Bóg się nie popisuje… musiał mieć w tym cel” – sanitariusz, który reanimował Charliego.
Pewnego dnia Charlie spotyka dawną koleżankę z czasów szkolnych, Tess, podobnie jak niegdyś i on, uwielbiającą żeglować. Nieuniknione jest, by między tym dwojgiem zbudziło się uczucie. Ponieważ jednak w tym momencie następuje zwrot akcji, więcej szczegół zdradzać nie warto. Charlie rozdarty pomiędzy miłością a poczuciem winy, w decydującym momencie będzie musiał podjąć decyzję. Decyzję, od której zależeć będą losy trzech dusz…
Reżyserią filmu zajął się Burr Steers, z którym 2 lata wcześniej Zac Efron współpracował na planie wspomnianego przeboju „17 Again”. Choć Steers dopiero stawia pierwsze kroki, już widoczne są zadatki na dobrego rzemieślnika. Zachwycony scenariuszem, jaki powstał na podstawie znanej w Stanach powieści Bena Sherwooda „The death and life of Charlie St. Cloud”, nakręcił film wzruszający, piękny wizualnie, skłaniający do refleksji nad życiem i śmiercią, miłością i obowiązkami jej towarzyszącymi.
Atutami filmu są zdjęcia Enrique’ a Chediaka („28 tygodni później”, „127 godzin”) oraz scenografia Idy Random („Rain Man”, „Wysłannik przyszłości”).
Pewne sceny w plenerze, bajkowo wkomponowane w przyrodę, wzmocnione delikatną muzyką, wręcz chwytają za serce i ściskają jak przysłowiową cytrynkę. Wzruszeni, staramy się zrozumieć głównego bohatera. I rozumiemy.
Obok Efrona w filmie pojawiają się, choć na krótko, takie gwiazdy, jak Kim Basinger i Ray Liotta. Uwagę przykuwa także Amanda Crew odtwórczyni roli Tess („Udręczeni”, „Oszukać przeznaczenie 3”). Nie wymagając od niej zbyt wiele, jak na aktorkę, dla której występ w filmie jest pierwszą poważną rolą dramatyczną, uznać możemy ów występ za całkiem udany. Także dla Zaca Efrona jest to szansa na wybicie się z tłumu. Rola Charliego jest niezwykle złożona. Główny bohater walczy z przeciwnościami losu, musi uporać się z ogromną stratą, jaką jest śmierć młodszego brata, oraz nauczyć się żyć na nowo. Efron nie zlekceważył okazji, pokazując, iż w świecie filmu ma jeszcze wiele do powiedzenia.


Komentarze