Larry Crowne – Uśmiech losu
Lipiec 26, 2011, autor: Adrian Wojdat
Opublikowano w kategorii KINO ZAGRANICZNE, RECENZJE, Temat tygodnia
„Larry Crowne – Uśmiech losu” to drugi film w dorobku reżyserskim Toma Hanksa (pierwszym były „Szaleństwa młodości”). To przyjemna, lekka i prosta historia ucząca, że na zmiany nigdy nie jest za późno. Prosta historia momentami wygładzona niemal jak większość naszych rodzimych komedii romantycznych, bardziej wymagających widzów niestety może nie usatysfakcjonować. Na wakacje, w deszczowe popołudnie, jakich obecnie nie brakuje, propozycja sądzę, iż mimo wszystko jednak idealna.
Larry Crowne, w tej roli obficie nagradzany w branży Tom Hanks (Oscar za „Filadelfię” i „Forresta Gumpa”), to mężczyzna w średnim wieku, wielokrotny „sprzedawca miesiąca”, człowiek wyrozumiały, sympatyczny, przesadnie spokojny. Pewnego dnia Larry nieoczekiwanie traci pracę, co umotywowano „brakiem wykształcenia”. Szukając swojego miejsca, a tym samym chcąc zapełnić luki w nadmiarze wolnego czasu, postanawia wpłynąć na swoje życie, zaczynając wszystko od początku. A zaczyna od nauki jazdy na skuterze. Niebawem poczciwy, lecz zawiedziony Larry trafia na studia, gdzie poznaje atrakcyjną, choć zgorzkniałą Mercedes Tainot, nauczycielkę retoryki nie stroniącą od mocniejszych trunków…
Choć najnowszy film Hanksa ogląda się lekko i przyjemnie, nie jest on pozbawiony słabych punktów. Klimat jest tu gorzki, nasączony wiarygodnymi ilościami optymizmu i ciepła (co jest plusem filmu). Z czasem jednak ów klimat nabiera zbyt „luzackiego” podłoża. Jedni podejdą do tego z rezerwą, bo uznają to za czystą rozrywkę, inni wręcz przeciwnie, bo chcieliby czegoś więcej, czegoś bardziej realistycznego. Film ukazuje kryzys ekonomiczny w Stanach, i wychodząc z założenia, iż „wszystko się ułoży” twórcy poniekąd liczą na naszą naiwność. I być może nie powinniśmy mieć im tego za złe. Nie zapominajmy bowiem, iż jest to komedia, i pomimo, że porusza trudny temat, drażniący i wielu spędzający sen z powiek, po wyjściu z kina nie chcielibyśmy zapewne wciąż mieć nad sobą czarnych chmur.
Fabuła filmu jest nieskomplikowana, a dialogi momentami zabawne. Bardzo dobra gra aktorów, w tym Julii Roberts (również chętnie nagradzanej, m.in. Oscarem za role w „Pretty Woman” i „Erin Brockovich”), nadaje barw całości, co wzbogacone ładunkiem optymizmu, jakim operują twórcy, tworzy film godny polecenia.


Komentarze